Założenia

Jako osoby tworzące oprogramowanie żyjemy w świecie złożonym z założeń. Zakładamy, że nasza aplikacja będzie służyła osobom użytkowniczym do jakiejś konkretnej rzeczy i projektujemy ją w określony sposób. Jest tylko jeden zasadniczy problem: ludzie są rózni, a do tego łączą się z Siecią przy pomocy najróżniejszych urządzeń. Nie da się przewidzieć wszystkich możliwych kombinacji osób użytkowniczych i ich urządzeń. Z tego też powodu większość naszych przewidywań jest najzwyczajniej w świecie błędna. Dlatego jedynym sensownym założeniem jest to, że nasze założenia są błędne.

Zdenerwowany mężczyzna w okularach pochyla się nad kalkulatorem i mówi: "No ja p*ę. Powinno wyjść inaczej".
Wizualizacja osoby webdeveloperskiej, która przyjęła błędne założenia projektowe.

No dobrze, ale przecież trzeba jakoś projektować strony WWW. Jak zatem to robić, jeśli założenia są złe i nie można im ufać? Pierwszym krokiem jest zrozumienie, że Sieć jest całkowicie nieprzewidywalna i należy być na to przygotowanym. A to oznacza, że wszystko może się zepsuć. I tak, prawa Murphy’iego działają także w przypadku Internetu, więc skoro wszystko może się zepsuć, to zrobi to w najbardziej nieodpowiednim momencie. Na szczęście istnieją podejścia, które pozwalają minimalizować ryzyko katastrofy. Wśród nich wymienić można Progressive Enhancement oraz responsywność. Pierwsze przygotowuje nas na katastrofy techniczne, np. padł nasz CDN i osobie użytkowniczej nie doczytał się JS. Drugie – na egzotyczność urządzenia, na jakim nasza strona jest wyświetlana. No bo skoro Dooma można odpalić na mikrofalówce, to zapewne da się też odpalić tam przeglądarkę internetową!

Ale rozwiązania techniczne nie rozwiązują samego źródła problemu, czyli przeświadczenia, że można przewidzieć sposób, w jaki osoba użytkownicza będzie korzystać z naszej strony WWW. Najczęściej te założenia wynikają z tego, jak sami korzystalibyśmy z podobnej aplikacji. Ale problem polega na tym, że my nie jesteśmy osobą użytkowniczą. Owszem, istnieją narzędzia, takie jak persony, które pozwalają niejako taką osobę zasymulować. Ale one również nie są bez wad. Osobiście bardziej podoba mi się podejście z zasłoną niewiedzy. W momencie projektowania warto zrobić krok do tyłu i zastanowić się, które z przyjętych przez nas założeń wynikają z naszych własnych doświadczeń czy przyzwyczajeń. A następnie – zastanowić się, czy gdybyśmy byli kimś innym, to te założenia dalej miałyby sens. Dzięki temu można odsiać choć część błędnych założeń już na dość wczesnym etapie pracy.

Niemniej istnieje tylko jedna osoba, która jest w stanie powiedzieć nam, czy nasze założenie o osobie użytkowniczej jest błędne: osoba użytkownicza. Najlepszym sposobem weryfikacji założeń jest częste testowanie z osobami użytkowniczymi.

Przykładowe błędne założenia

Teoria teorią, ale warto zastanowić się przez chwilę, jak w praktyce wyglądać mogą błędne założenia. Sporo z nich dotyczy dostępności i urosło wręcz do rangi mitów. Chyba najpopularniejszym jest przeświadczenie, że dotyczy ona małej grupy osób. Tymczasem oficjalne statystyki WHO wskazują, że niepełnosprawność ma jakieś 15% całej światowej populacji. To zdecydowanie nie jest mało. Innym częstym błędnym założeniem jest sprowadzanie technologii asystującej do czytnika ekranowego. Podczas gdy jest ona o wiele bardziej zróżnicowana. Także kwestia tego, jak osoby z niepełnosprawnościami korzystają z Sieci, jest przedmiotem wielu różnych błędnych założeń.

Ale błędne założenia nie dotyczą tylko dostępności. Wiele z nich wynika z postrzegania Sieci przez pryzmat przywileju dobrobytu. A to często pociąga za sobą niezrozumienie szerszego kontekstu kulturowego. Takiego, jak sposoby dostępu do Internetu, czy nawet tak podstawowych kwestii, jak imiona i nazwiska. Kontekst kulturowy przekłada się też na to, w jaki sposób osoby użytkownicze mogą rozumieć naszą treść. Dobrym przykładem mogą być ikony, które – pozbawione widocznej tekstowej etykiety – często są całkowicie niezrozumiałe dla różnych osób.

I wreszcie: założenie o tym, że jako osoba webdeveloperska wie się lepiej od osoby użytkowniczej. W większości przypadków nie jest to prawda i, jeśli się nie ma pewności, być może lepiej po prostu spytać i dać możliwość wyboru.

Źródła

Dodatkowe materiały